Ostatni tydzień bez strachu

Strach towarzyszył ludziom od czasów, gdy w jaskiniach chronili się przed drapieżnikami. Z czasem jaskinie zmieniły się w chaty, chaty zaś w domy i blokowiska. Ludzkość stała się bardziej „cywilizowana”, jednak pod skórą ciągle drzemią pierwotne instynkty. Mimo postępu w nauce i zaawansowania technologii, ludzki mózg wciąż skrywa pradawne emocje.

Wiele osób próbuje oswoić swój strach, stawiając mu czoła na różne sposoby. Jedni podejmują niebezpieczną pracę, inni ryzykują zdrowie i życie uprawiając sporty ekstremalne. Ci bardziej rozsądni sięgają po literaturę grozy i filmowe horrory. Niezależnie od wybranej metody, cel jest wspólny: pomachać czerwoną płachtą w kierunku, skrywanych w podświadomości, lęków. Jednak dopiero dzięki grom komputerowym sztuka straszenia weszła na zupełnie nowy poziom oddziaływania, stała się interaktywna.

Nie mam zamiaru przedstawiać chronologicznego spisu wszystkich tytułów z tego gatunku. Po pierwsze: nie jestem w tej dziedzinie ekspertem i mógłbym pominąć jakąś kultową, lecz zupełnie mi nieznaną, pozycję; po drugie: to nie jest tematem tego artykułu. Moim pragnieniem jest przedstawić Wam grę, o której być może nigdy nie słyszeliście, ale w którą zagrać powinniście koniecznie.

Jeśli interesujecie się strasznymi grami (mam na myśli ich klimat, nie jakość), to pewnie nie są Wam obce takie tytuły jak: 7th Guest, Alone in the Dark, Resident Evil, Dead Space, Phantasmagoria, Silent Hill, Call of Cthulhu czy Fatal Frame. Większość z nich to produkcje z pierwszych stron gazet i internetowych portali, których stworzenie i promocja pochłonęły miliony dolarów. Jest jednak małe, niezależne studio, które nie przestraszyło się kolosów panujących na rynku i stworzyło niepowtarzalną serię gier. Mam na myśli Frictional Games oraz ich dziecko: antologię Penumbra.

Czym Penumbra tak bardzo się wyróżnia? Przede wszystkich sposobem interakcji ze otoczeniem. Gra używa technologii Newton Game Dynamics, która pozwala na realistyczne użycie myszki, połączone z fizyką obiektów. Można powiedzieć, że kursor staje się przedłużeniem dłoni gracza, dzięki czemu sterowanie staje się bardziej intuicyjne i znacznie potęguje efekt przebywania w świecie gry. Drugim atutem gry jest sposób narracji. Nie znajdziecie w niej żadnych przerywników filmowych (oprócz prostego wprowadzenia), quick-time eventów ani innych elementów, sztucznie wydłużających rozgrywkę. Sekwencje ucieczek ograniczono do niezbędnego minimum. Szczegółów fabuły dowiadujemy się przede wszystkim ze znalezionych dokumentów i notatek.

Jednak tym, co najbardziej buduje klimat tej gry, jest filozofia rozgrywki. Tutaj bohater nie jest wszechmocnym kolesiem, który ma pod ręką broń na każdą okazję. W Penumbrze nie walczy się z zagrożeniem, trzeba przed nim uciekać. Nawet patrząc na nie z ukrycia, można stać się ofiarą nagłego ataku paniki, a wtedy łatwo zdradzić swoją pozycję. To właśnie esencja tej produkcji: nieustanne uczucie bezbronności, osamotnienia i niepokoju, podsycane przez sugestywną grafikę i rewelacyjne udźwiękowienie. Każdy szanujący się gracz i fan horrorów powinien sam wypróbować to małe arcydzieło. Dema obydwu części można pobrać z ich oficjalnej strony.

Co ciekawe, Frictional Games jest naprawdę tycim studiem, które zatrudnia zaledwie 5 (pięć) osób. Jeszcze lepsze jest to, że nie mają wspólnej siedziby, ale pracują ze sobą na odległość; większość z nich to Szwedzi, jeden członek zespołu mieszka zaś w Hiszpanii. Oczywiście chłopcy nie wszystko mogą zrobić sami, dlatego np. sesje nagraniowe z profesjonalnymi aktorami zlecają zewnętrznej agencji. Do tworzenia gier używają autorskiego silnika i narzędzi, które nieustannie udoskonalają. Nie jest to może Unreal Engine 3, ale w działaniu prezentuje się znakomicie i nie wymaga komputera-potwora.

Nie jest to, wbrew pozorom, artykuł o samej Penumbrze. Przybliżyłem Wam tą serię w bardzo konkretnym celu. Tak się składa, że 8 września ukaże się na rynku najnowsze dzieło Frictional Games, pt. Amnesia: The Dark Descent. O ile akcja Penumbry rozgrywa się w czasach współczesnych, to Amnesia przenosi nas do 18-go wieku. Główny bohater, Daniel, budzi się w opuszczonym zamczysku, pamiętając bardzo niewiele ze swej przeszłości. Przemierzając to niesamowite miejsce, będzie się musiał zmierzyć nie tylko z okropnościami skrywającymi się w ciemności, ale także z tajemnicą tkwiącą w jego własnej głowie. W grze bardzo ważne będzie zdrowie psychiczne bohatera; widok zbyt wielu okropności napotkanych po drodze może doprowadzić do obłędu. W stosunku do Amnesii, autorzy zamiast określenia gra wolą używać zwrotu interactive horror experience. Ma to podkreślić fakt, że tytuł ten został od początku do końca stworzony z myślą o wywoływaniu silnych emocji, doświadczanych z pierwszej ręki. Tu nie ma miejsca na „zabawę”, którą typowe gry chcą nam zaoferować. Będzie przede wszystkim strasznie, a przeżywany strach możliwie intensywny.

Mam nadzieję, że wszystkie te informacje zdołały Was zaintrygować. Przekonajcie się na własnej skórze, że dobry horror, to niekoniecznie litry krwi, dziesiątki zmasakrowanych ciał i potwory wyskakujące z szafy.

Najstraszniejsze jest często to, czego nie widać.

P.S. W zestawie z grą Amnesia: The Dark Descent znajdzie się komplet narzędzi, których używano do jej stworzenia. Zamawiając przed premierą cyfrową wersję gry w oficjalnym sklepie Frictional Games, otrzymacie 10% rabatu. Polski dystrybutor nie jest w tej chwili znany.

Reklamy

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s